Uwielbiam usypiać Olę :) Zawsze po kąpieli mała żegna się z domownikami, życząc im dobrej nocy (w ostatnim czasie też wesołych świąt). Później idziemy do pokoju i Ola wybiera sobie książkę z której czytamy jedną lub dwie bajki. Później domaga się miziania po pleckach i po brzuszku. W końcu zasypia. Rytuał jest zawsze powtarzany, ale zdarzają się też bardziej urozmaicone wieczory, zwłaszcza jeśli Oleśka utnie sobie drzemkę w samochodzie w ciągu dnia. Wtedy wygląda to tak, że buzia naszej gaduły nie chce się zamknąć i wyrzuca z siebie przeróżne "pajacyki" ;)
Po 30 minutach usypiania Oli..
Ja: "Olu jest pora spania"
Ola: "Mamusiu lobie sobie takie małe zalciki"
...po kolejnych 15 minutach...
Ja: " Olu jest już bardzo późno, jest pora spania.Wszystkie dzieci już śpią (zaczynam wymieniać): Dawidek, Oliwka, Emilka, Patrysia, Kubuś..."
(...nagle Ola przerywa)
Ola: "No hidzis, a ja nie mogę!"
...15 minut później...
Ja: "Olu proszę, zamknij już oczy, jest naprawdę późno."
Ola: "Jak pilat?"
Ja: "Tak, jak pirat"
Ola myśli chwilę, zamyka dłonią jedno oko i zaczyna śpiewać: AHOJ PILACI! AHOJ!
Oleśka wygrała, ubrałam ją w szlafrok i padła jak dziadkowa koza dopiero o 23 razem ze mną ;)